Za każdym razem odkrywałam coś nowego

Praca z aparatem EOS M50 - recenzja użytkownika

Recenzja z pracy z EOS M50


Aparat Canon EOS M50 bardzo przypadł mi do gustu. Świetnie się bawiłam przy jego testowaniu za każdym razem odkrywając coś nowego. 

Nie było zdjęć, z których nie byłabym zadowolona. Łączność Wi-Fi i Bluetooth, to świetne ułatwienie. Obracany ekran stwarza również wiele możliwości. Dzięki niemu mogłam bez problemu zrobić zdjęcia z wielu fajnych perspektyw. 

Mi najbardziej podoba się możliwość robienia zdjęć od podłoża, bo dają ciekawy efekt. Moje serce skradł bezsprzecznie dotykowy ekran. Zawsze miałam problem z robieniem zdjęć synowi w trybie manualnym, bo jak tylko strzałkami ustawiłam ostrość na jego twarzy, to go już dawno nie było w tym miejscu. Teraz to kwestia sekundy. Klikam palcem, naciskam spust i zdjęcie zrobione. Każde z zadań konkursowych pozwoliło mi poznać aparat jeszcze bardziej. 

Dużym zaskoczeniem był dla mnie fakt, że aparat ma możliwość kręcenia filmów od razu wslow-motion i time-lapse. Z tych dwóch możliwości bardziej wolę tą drugą, bo pozwala zobaczyć taką skróconą wersję długiego filmu. Timelapse, na którym jem z mężem i synem śniadanie oglądałam z kilkanaście razy, bo podobał mi się efekt, jak znikają naleśniki, w szczególności jak jadł je syn.

Timelaps Beaty

Obejrzyj film

Przedostatnie zadanie podobało mi się najbardziej, ale żałuję, że nie było więcej czasu, bo na pewno uwieczniłabym wtedy wodospad. Długi czas naświetlania stwarza wiele możliwości nie tylko wykonania zdjęć ciekawych, ale też pomysłowych. Można dzięki takiej metodzie uwiecznić obiekty w ruchu jako rozmyte, można w ciemności rysować światłem, tworzyć swoje klony itp. 

Aparat daje nam również spore możliwości jeżeli chodzi o zdjęcia seryjne. Korzystałam z tej funkcji już wcześniej, zanim zostało ogłoszone ostatnie zadanie. Opcja taka pozwalała mi zrobić serię zdjęć syna (na huśtawce, zjeżdżalni, w biegu itp.) i wybrać spośród nich te najlepsze. Przyznam szczerze, że mimo tego, że zdjęcia robię latami, to nigdy nie przepadałam za zapisywaniem ich w formacie RAW. Stwarzało to zbyt wiele komplikacji, bo każde zdjęcie należało „wywołać”. Bardzo mi się więc spodobało, że do każdego aparatu Canon można ściągnąć za darmo program do obróbki RAW, zaś każde zdjęcie w formacie RAW samo się wywołuje automatycznie w rozszerzeniu JPG. Dzięki temu można najpierw przejrzeć zdjęcia w folderze, a poddać obróbce tylko te, które chcemy. 

Co jeszcze jest fajnego w Canon EOS M50? Zdecydowanie kompaktowy rozmiar aparatu. Nie miałam żadnych problemów z zabieraniem go wszędzie ze sobą. Możliwość zmiany obiektywu, to największa zaleta bezlusterkowca. Można oczywiście zdecydować się na jeden obiektyw bardziej uniwersalny, ale lepszym rozwiązaniem pod kątem robionych zdjęć jest posiadanie większej ilości obiektywów. 

Aparat robi fantastyczne zdjęcia. Piszę to na samym końcu, a jest to najważniejsza zaleta aparatu. Każde ze zdjęć konkursowych nie było poddawane żadnej obróbce w programach graficznych (poza ostatnim, bo w tym zadaniu obróbka była niezbędna), a zdjęcia mimo to są żywe, pełne kolorów i ostre. Fakt ten zauważyłam nie tylko ja. Moja rodzina, znajomi i inne osoby również zwróciły uwagę na to, że zdjęcia są przepiękne. 

Na koniec chciałam dodać, że jestem dumna z tego, że zakwalifikowałam się do II etapu konkursu Canon #wiecejemocji i mogłam testować aparat Canon EOS M50. To była wspaniała przygoda, która mnie wiele nauczyła.

Blog: http://ejszet.blogspot.com/
Facebook: https://www.facebook.com/ejszetkakulinarnie/
Instagram: https://www.instagram.com/ejszetka/

Aparat Canon EOS M50 testowała Beata - laureatka konkursu Canon #wiecejemocji.

Powrót na stronę Odkryj świat EOS M