Wirtualna rzeczywistość: rafa, która cię otacza i angażuje

5 min
Wirtualna rzeczywistość: rafa, która cię otacza i angażuje

„Naukowcom mówi się, żeby nie okazywali zbyt wielu emocji, bo nasza praca dotyczy liczb. Ale jako badaczka raf koralowych uważam, że to niemal niemożliwe.” A czasem – tylko czasem – emocje są dokładnie tym, czego potrzeba, aby coś naprawdę zmienić. Dla Madeline St Clair, która jest także operatorką filmową, przekształcanie tych uczuć w swoją pracę jest niezbędne. Jej celem jest bowiem poruszyć serca i umysły ludzi, którzy uważają, że zanikanie raf koralowych jest odległym problemem i ich nie dotyczy.

Mimo to Madeline wie, że czym innym jest oglądanie ich rozległych, pięknych przestrzeni na ekranie, a czym innym doświadczanie ich kolorów, ruchu i życia na własne oczy. Dlatego nie jest łatwe oddanie tego przejmującego uczucia szoku i straty, gdy po raz pierwszy spotykamy się ze zniszczoną, zdegradowaną rafą. „Niezwykle trudno jest przenieść odbiorców z ich domów do tego podwodnego świata i sprawić, by dostrzegli jego piękno oraz uświadomili sobie, jak pilne jest zagrożenie jego straty” – mówi. „Dlatego skorzystałam z okazji, by filmować rafy koralowe na Seszelach w technologii wirtualnej rzeczywistości.”

Wiele musiało się wydarzyć, zanim padło pierwsze ujęcie. „Aby pokazać różnicę, musieliśmy znaleźć zdegradowaną oraz zdrową rafę” – wyjaśnia Madeline. „Współpracowaliśmy z organizacją Nature Seychelles i znaleźliśmy niewielki, ale niezwykle piękny, nienaruszony obszar koralowców – z wieloma różnymi gatunkami.” Ta doskonałość miała jednak swoją cenę. „Występowało tam bardzo silne zjawisko, które nazywamy ‘surge’ – czyli ruch wody na boki” – tłumaczy. „Zwykle pojawia się w miejscu, gdzie fale napierają i cofają się przy brzegu; jest to świetne dla koralowców – dlatego były tak zdrowe – ale fatalne dla filmowania, zwłaszcza w wirtualnej rzeczywistości, która wymaga stabilności.” Rozpoczęły się więc poszukiwania innego miejsca z dziewiczą rafą, ale o mniejszym ruchu wody.

Niestety nie udało się go znaleźć.

Nurkująca pod wodą Madeline St Clair. W dłoniach, przed sobą, trzyma kamerę Canon z podwójnym obiektywem typu fisheye, umieszczoną w wodoszczelnej obudowie.

„Znalezienie zdegradowanych miejsc było łatwe – były wszędzie. Niektóre zostały przejęte przez glony, czyli kolejny etap obumierania ekosystemu rafy koralowej, inne obrócone w ruinę. To było bardzo trudne i bardzo emocjonalne.” Dlatego zdecydowali się wrócić do pierwotnej lokalizacji. To była ich jedyna szansa.

Jak wspomnina Kate Craggs z Coral Spawning International, gdy zaczęła stosować fotogrametrię na rafach Seszeli, praca z kamerą pod wodą była sporym wyzwaniem. Po pierwsze, wymaga ona ogromnych przygotowań. Kluczowe jest ciągłe sprawdzanie sprzętu, aby upewnić się, że kamera jest w 100% wodoszczelna (nawet najmniejszy przeciek w obudowie podwodnej może skończyć się katastrofą). Po drugie, kamera musi dobrze „zachowywać się” w wodzie. „Ostatnią rzeczą, jakiej chcesz, jest to, żeby lekko opadała albo była zbyt wyporna - aby nie ciągnęła cię ani w górę, ani w dół” - wyjaśnia Madeline. Wszystko to testuje się wcześniej, w basenie, jeszcze zanim trafi się do morza.

Następnie trzeba sprawdzić ustawienia. „Podstawową zasadą VR jest filmowanie na wysokości głowy, ale podczas nurkowania poruszamy się w pozycji poziomej, więc to się nie sprawdza” – mówi. Kilka dni spędzono na żmudnym testowaniu każdej możliwej pozycji pod wodą - obudowa kamery była wielokrotnie zdejmowana, zakładana ponownie i poddawana próbie ciśnieniowej za pomocą pompy, aby za każdym razem sprawdzić materiał. Do tego dochodziło ciągłe zakładanie i zdejmowanie sprzętu przez Madeline i jej nurka asekuracyjnego, Sophie, więc każdy test zajmował wsiele godzin. „Musieliśmy znaleźć idealne miejsce do stworzenia immersyjnego doświadczenia rafy, a jednocześnie być na tyle daleko, by ostrość i głębia ostrości były właściwe.”

Madeline St Clair z dwojgiem innych nurków zmagają się z trójnogiem, przytrzymując go przy dnie oceanu. Nad nimi unosi się, gotowa do przymocowania, kamera VR.

A ponieważ nie było innych nienaruszonych miejsc, presja była ogromna. Silne prądy boczne bezustannie przesuwały ich na boki, do przodu i do tyłu, gdy próbowali filmować. Wkładali cały wysiłek, aby ujęcia były jak najbardziej stabilne, tak aby widzowie nie odczuwali choroby lokomocyjnej. Ale w pewnym momencie prąd był tak silny, że potrzebna była „odrobina sprytnej inżynierii”. „Przywiązaliśmy ciężarki do statywu za pomocą pasów nurkowych i dodaliśmy element wypornościowy, żeby móc przetransportować ten ciężki zestaw na dno morza. Następnie zamocowaliśmy kamerę i obiektyw VR, aby uchwycić ujęcia bez wpływu falowania.”

Niesamowita siła wody sprawiła, że to pozornie proste zadanie stało się ogromnym wysiłkiem zespołowym. Madeline, Sophie i zespół z Nature Seychelles pracowali razem, piętnaście metrów pod powierzchnią, walcząc z prądem i mocując statyw do dna oceanu. „Dno było piaszczyste i niestabilne, wszystko się poruszało, a my byliśmy szarpani na boki. Ale efekt końcowy był tego wart.”

Ta realizacja wystawiła wszystkich na próbę. „Napędzała nas adrenalina, bo wiedzieliśmy, że wszystko idzie dobrze, ale pod koniec każdego dnia byliśmy wyczerpani - zarówno emocjonalnie, jak i fizycznie. Wielokrotnie wchodziliśmy do wody i z niej wychodziliśmy, a to wiąże się z ogromnym wysiłkiem. Po nurkowaniu przygotowywaliśmy sprzęt i zgrywaliśmy materiał, aby go przeanalizować i wyciągnąć wnioski na kolejny dzień zdjęciowy.” Dlatego każdy dzień zaczynał się o 5 rano, by wyprzedzić najsilniejsze prądy, a kończył późno w nocy.

„Ale to jest spełnienie marzeń - móc przybliżać ludziom rafy koralowe”- mówi Madeline. „Istnieje powiedzenie: ‘chronisz to, co kochasz’, ale ja wierzę, że nie możesz kochać czegoś, czego nie znasz. Dlatego mam nadzieję, że osoby, które obejrzą ten dokument VR, nie tylko czegoś się nauczą, ale także poczują część moich emocji - miłość i zachwyt nad rafami koralowymi. A także zwrócą uwagę na konieczność tych działań”.

Przeczytaj więcej o naszej współpracy z Coral Spawning International i Nature Seychelles na VIEW.

Zobacz również