A recreated 18th century wallpaper with patterns of Lily of the Valley is used in a modern bedroom interior.

Powiedzmy „nie” białym ścianom!

To miała być zwyczajna sesja zdjęciowa. W roli głównej zachwycający dom Marii Horgen a po drugiej stronie aparatu norweska fotograf wnętrz i trendsetterka Jorunn Tharaldsen. 

Ale zupełnie nieoczekiwanie spotkanie zaowocowało pomysłem na książkę "Dusty", która okazała się hołdem dla norweskiej kolorystyki.

„Naszym głównym celem było uświadomienie ludziom, że kolory w domu to nic złego,” wyjaśnia Maria, z zawodu projektant wnętrz. „Mieszkanie w białym pudełku nie jest dla nas naturalne. Dlaczego mielibyśmy otaczać się bielą? Życie w otoczeniu kolorów jest o wiele lepsze dla naszej duszy, rodziny i kreatywności. Wszystko układa się lepiej wśród kolorowych ścian.”

MIESZKANIE W BIAŁYM PUDEŁKU NIE JEST DLA NAS NATURALNE. DLACZEGO MIELIBYŚMY OTACZAĆ SIĘ BIELĄ? ŻYCIE W OTOCZENIU KOLORÓW JEST O WIELE LEPSZE DLA NASZEJ DUSZY. 

W ramach prac nad książką Jorunn i Marie wyruszyły w podróż w poszukiwaniu ciekawych budynków i wnętrz. Odwiedziły wiele znanych miejsc jak np. historyczną osadę górniczą Røros wpisaną na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Jednak to w Vest-Agder-Museum Gimle Gård, starej posiadłości z około 1800 roku, Jorunn i Maria natknęły się na secesyjną tapetę będącą kwintesencją ich projektu „Dusty”. 

Posiadłość Gimle w Kristiansand, położona wśród pól uprawnych z widokiem na morze, należała pierwotnie do bogatej rodziny kupieckiej. Z zewnątrz dom wygląda niepozornie, jednak jego wnętrze tętni kolorami – obrazy, dzieła sztuki, meble w stylu rokoko i empire, misterne żyrandole i książki oprawione w imponującą paletę kolorowych skór.

Gimle Gård Manor House in Kristiansand
Posiadłość Gimle w Kristiansand. (©Vest-Agder-museet)

To, co najbardziej przykuło uwagę Marii i Jorunn było tło dla tych wszystkich wspaniałości, a mianowicie stuletnie tapety. Delikatny wzór z motywami konwalii dosłownie je „obezwładnił”. „Zapragnęłam identycznych tapet w moim domu,” opowiada Jorunn. „Skontaktowałyśmy się zatem z firmą Canon, gdzie powiedziano nam, że można je odtworzyć na podstawie dobrej jakości zdjęcia cyfrowego. Wróciłam do Gimle, żeby sfotografować ściany, jednak były w bardzo złym stanie...” 

„Tapety były spłowiałe od słońca, miały wodne zacieki i były wyblakły z powodu upływu czasu,” dopowiada Maria.

A close up of the damaged original heritage wallpaper, with Lily of the Valley print.
Oryginalna tapeta była "uszkodzona przez słońcę, wodę, piętno czasu.”
(© Jorunn Tharaldsen)

W takiej sytuacji, wiele osób już by pewnie zrezygnowało. Ale jak można się spodziewać po dwóch zdeterminowanych kobietach, które niemal zupełnie się nie znając, rzuciły wszystko, by wspólnie wydać książkę – pogodzenie się z porażką nie wchodziło w grę. Postanowiły dowiedzieć się, skąd pochodzi ta niezwykła tapeta, jednak nie było to takie proste. 

W końcu poszukiwania zaprowadziły je do człowieka, który rozpoznał wzór i zidentyfikował dwa zakłady, w których tapeta mogła powstać, jednak oba dawno przestały istnieć. 

„...musiałyśmy zatem stworzyć ją same.”

Żadna z pań nigdy wcześniej nie robiła nic podobnego, dlatego potrzebowały fachowych porad. Ponownie zwróciły się do eksperta w dziedzinie fotografii cyfrowej, firmy Canon Norway. Jej pracownicy wyjaśnili Jorunn, jak najlepiej uchwycić wzór tapety i jakiej obróbce poddać pliki, by przygotować je do druku. 

Jorunn zrobiła zdjęcia i zabrała się do pracy z programem Adobe PhotoShop. „Ledwo skończyłam, gdy Maria zaproponowała: A gdyby tak zrobić ją w innym kolorze? Aaaa! Siedziałam nad tym dzień w dzień i noc w noc przez trzy tygodnie!” Na szczęście do tej pory obie panie zdążyły się już zaprzyjaźnić, więc Jorunn zgodziła się poświęcić kolejny tydzień na stworzenie nowej wersji kolorystycznej tapety w stylu „Dusty”. 

Wtedy ten twórczy przebłysk, który zainspirował je do wyruszenia w podróż w poszukiwaniu kolorów, popchnął je w nowym, ekscytującym kierunku. Postanowiły wprowadzić tapety z Gimle na rynek – w oparciu o oryginalny wzór, jednak w całej palecie kolorów. Moment był idealny, ponieważ był to czas, kiedy coraz popularniejsza stawała się moda na inspiracje przeszłością, aby nadać wyjątkowy charakter nowoczesnym wnętrzom. Dlatego, kiedy gamę tapet Dusty zaprezentowano na targach Oslo Design Fair, norweska branża wnętrzarska oszalała. 

„Wszyscy doceniają autentyczną historię tej tapety. Wzbudziła ogromne zainteresowanie w prasie branżowej. Stworzyłyśmy raptem jedną tapetę, a trafiła do wszystkich magazynów wnętrzarskich w Norwegii!”

Choć to dopiero początek ich wspólnego przedsięwzięcia, tapety z Gimle trafiły do oferty kilku luksusowych sklepów z wyposażeniem wnętrz. Jorunn i Maria przymierzają się do rozwoju działalności z wykorzystaniem nowo nabytej wiedzy oraz rodzącej się coraz większej pasji do druku.

"STWORZYŁYŚMY RAPTEM JEDNĄ TAPETĘ, A TRAFIŁA DO WSZYSTKICH MAGAZYNÓW WNĘTRZARSKICH W NORWEGII!”

„Pomagałam także przy projekcie odtworzenia tapety z lat sześćdziesiątych,” opowiada Jorunn. „I jeszcze jednym dla muzeum, gdzie tapeta powstała na podstawie motywu namalowanego na ścianie. Produkujemy także płytki z nadrukiem tego samego wzoru. Współpraca z firmą Canon w ramach tego projektu była niesamowitą przygodą. Dzięki nim podejmuję się kolejnych specjalistycznych projektów zachowania dziedzictwa zabytkowych budynków i potrafię cyfrowo powielać malowane motywy ze starych ścian w postaci tapet lub glazury.” 

„Drukować da się niemal na wszystkim – dodaje Maria – Możliwości są właściwie nieograniczone!” 

Tapety Dusty Gimle są dostępne na stronie internetowej Jorunn i Marii.

Autor: Rosie Harries